[VIDEO] Ku przestrodze! Jazda pod prąd to śmiertelne zagrożenie!
2025-02-06 10:58:32
Jazda pod prąd to jedno z najniebezpieczniejszych zachowań na drodze, to śmiertelne zagrożenie dla innych podróżujących!
TRAVEL: Samoloty Pociągi Autokary Promy
STAY: Hotele Hostele B&B Campingi
EAT&THINK: Restauracje Puby@Kluby Bilety Książki i Muzyka
Patrioto! Napisz i opublikuj swój artykuł
Dodaj zdjęcia i filmy
Zostań Lokalnym Patriotem24
Załóż konto!
Publikuj!
W aktach policyjnych i prokuratorskich znajdują się dowody przywłaszczenia pieniędzy, fałszowania podpisów, możliwych kradzieży I wyłudzeń. Jednak policja I prokuratura postępowania umarzają i uniemożliwiają zaskarżanie ich decyzji!
Tak się dzieje w Komendzie Powiatowej Policji i Prokuraturze Rejonowej w Jaworze w Województwie Dolnośląskim. Nie można też doprosić się skutecznej interwencji w Prokuraturze Okręgowej w Legnicy, która powinna nadzorować prawidłowe działanie prokuratury w Jaworze.

Skandaliczne umorzenia zaskarżył poszkodowany przedsiębiorca Marcin K, z Wrocławia (właściciel prywatnego teatru dla dzieci i młodzieży) 17 października 2014 roku, czyli ponad 2 miesiące temu. Skargę na decyzję Prokuratury Rejonowej w Jaworze w świetle prawa składa się do Sądu Rejonowego (w tym przypadku w Złotoryi), ale za pośrednictwem Prokuratury Rejonowej (w Jaworze), do której ma się pretensje.
Ta prokuratura powinna niezwłocznie uwzględnić to zaskarżenie i skierować akt oskarżenia, albo nieuwzglednić i skargę na siebie przekazać do Sądu Rejonowego w Złotoryi. By to sąd zadecydował, kto ma rację? Okradziony przedsiębiorca, czy prokuratura która nie widzi znamion przestępstwa.
Tymczasem Prokurator Rejonowa w Jaworze Ewa Radomska od dwóch miesięcy trzyma skargę na własne działania na swoim biurku i ani nie kieruje aktu oskarżenia, ani nie przekazuje sprawy do sądu.

Portal Patriot24.net pytał Rzecznika Prokuratury dlaczego tak się dzieje, gdyż jest to sytuacja absolutnie niespotykana we współczesnych postępowaniach toczących się pod kątem kodeksu karnego!
Rzecznik Prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz twierdzi, że Prokurator Rejonowa w Jaworze wciąż nie wie, jaką podjąć decyzję. Bo "trzeba jeszcze przesłuchać świadka, do którego prokuratura nie może dotrzeć".
Jak to możliwe, że tak się dzieje po 1,5-rocznym śledztwie o kradzież i fałszerstwo? Patriot24.net
ustalił jeszcze bardziej skandaliczną rzecz: Prokuratura Rejonowa w Jaworze nawet nie wezwała na przesłuchanie okradzionego na ponad 35 tysięcy złotych przedsiębiorcy. A całość postępowania umorzyła już po raz drugi!

Po raz pierwszy 25 lipca 2013 roku, na wniosek policjanta, aspiranta Tomasza Fuławka z Komendy Powiatowej Policji w Jaworze. Na skutek ustalenia, że “czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.
Po raz drugi 10 października 2014 roku, również na jego wniosek, tym razem już jako starszego aspiranta. Tomasz Fuławka umorzył postępowanie wobec "braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnionego czynu zabronionego".
O co chodzi w całej sprawie? O kradzież ponad 35 tysięcy złotych w gotówce, której mogła dokonać grupa aktorów pod przewodnictwiem 23-letniej Justyny G.. Osoby, która w konsekwencji zdarzenia najprawdopodobniej wyłudziła kolejne ok. 100 tysięcy złotych z firm ubezpieczeniowych.

Do zdarzenia mogła się starannie przygotować. Miesiąc wcześniej założyła konkurencyjny teatr dla dzieci i młodzieży. Po zniknięciu pieniędzy zaczęłą nim oficjalnie zarządzać i zatrudniła osoby, które uczestniczyły w kradzieży pieniędzy.
Całość sytuacji dotyczy zdarzenia, do którego doszło 7 czerwca 2013 roku na autostradzie A4 pomiędzy Krakowem a Katowicami na wysokości 386,4 km w kierunku Katowic.
Grupa aktorów, którą dowodziła Justyna G. Będąc jednocześnie kierowcą volkswagena tiguana jak i osobą kasującą i przechowującą pieniądzie, wracała z Krosna w województwie podkarpackim do Wrocławia, gdzie mieści się siedziba teatru, dla którego wówczas wszyscy pracowali.

Około godziny 17 volkswagen tiguan wyminął busa z, jak się później okazało, zaprzyjaźnionymi aktorami, którzy przebrani byli za konie!
Patriot24.net jest w posiadaniu zdjęcia tych szokująco wyglądających aktorów, i to zdjęcie publikujemy.
Około 17:10 doszło rzekomo do zajechania drogi volksvagenowi tiguanowi przez jakiegoś czerwonego tira. Tiguan zjechał i rzekomo uderzył "w wyniku tego zajechania drogi' w bariery energochłonne.

Tyle, że w śledztwie aktorzy, którzy jechali z Justyną G. wcale nie potwierdzają, że doszło do jakiegokolwiek zdarzenia z udziałem jakiegokolwiek tira! Auto po prostu miało w niewyjaśniony sposób uderzyć nagle z niewielką prędkością w bariery energochłonne.
Następnie działania potoczyły się bardzo szybko. Bus z ludźmi w maskach koni podjechał pod volkswagena tiguana. Przepakowano na niego wart kilkadziesiąt tysięcy sprzęt estradowy.
Jeszcze przed przyjazdem policji bus kierowany przez ludzi-koni odjeżdża w kierunku Wrocławia. Jak się potem okazuje, są to osoby bardzo blisko związane z Justyną G., mieszkańcy okolic Wrocławia

Na miejscu, rzekomo przypadkowo, pojawia się narzeczony Justyny G., który tego dnia wracał z Warszawy do Wrocławia. Dlaczego jechał przez Kraków? Tego śledczy z Jawora nie wyjaśnili do tej pory.
Narzeczony pomaga Justynie G. zapakować auto na wezwaną lawetę. A policjanci, którzy przyjeżdżają na miejsce zdarzenia nie dowiadują się od Justyny G. o żadnych innych szkodach poza potłuczonym samochodem. W tym o żadnym rzekomym zaginięciu pieniędzy! Tymczasem 20 dni później Justyna G. zgłasza na policję w Jaworze, że właśnie w tym momencie zginęło jej co najmniej 23 tysiące złotych w saszetce.
Krakowscy policjanci odjeżdżają z autostrady a volkswagen tiguan jest na lawecie dowieziony do Opola, gdyż tylko na
odległość 150 kilometrów obejmuje polisa ubezpieczeniowa. Do Opola przyjeżdża kolejna laweta z Wrocławia wezwana przez Justynę G. Kieruje ją jej bliski znajomy. Aktorzy przepakowują samochód na swoją lawetę i wiozą do preferowanego warsztatu w Lubinie.

W tym czasie nikt nie informuje pracodawcy, Marcina K. o jakimkolwiek wypadku, przepakowaniu sprzętu na nieznany samochód, zaginięciu kilkidziesięciu tysięcy złotych. I jakimkolwiek uszczerbku na zdrowiu Justyny G.
W następnych dniach kolejne zdarzenia toczą się równie szybko. Justyna G. udaje się do szpitala, zgłaszając rzekome, bardzo silne skutki zdrowotne wypadku na autostradzie. Lekarz jest innego zdania. Odmawia przyjęcia jej na oddział i wypisania jakiegokolwiek zaświadczenia, uważając, że Justyna G. jest całkowicie zdrowa!
23-latka udaje się więc do prywatnej przychodzni, w której pracuje jej matka. I tam otrzymuje zwolnienie L4 od pediatry!
Kilka tygodni później Justyna G. wyprawia huczne wesele z Marcinem C., który jak napisaliśmy wyżej, pojawił się niespodziewanie na autostradzie.
Na weselu bawi się kilka osób z tych, którzy wzięli udział w rzekomym wypadku i akcji zwożenia potłuczonego auta z autostrady. Justyna G. chwali się gościom, że dostała 80 tysięcy z ubezpieczenia wypłaconego za volkswagena tiguana.
Z naszych informacji wynika, że mogła też postarać się o wypłatę ubezpieczenia także za uszczerbek na zdrowiu, którego rzekomo doznała podczas wypadku.
Obecnie prowadzi działalność teatralną dla dzieci i młodzieży zatrudniając w nim osoby, które brały udział w całym zdarzeniu.
Poszkodowany i okradziony z pieniędzy Marcin K. zgłosił sprawę na policję i prokuraturę. Podjęła ją Prokuratura Rejonowa w Jaworze, gdyż w miejscowości Męcinka koło Jawora mieszka Justyna G.
Ale już 25 lipca 2013 roku Prokuratura Rejonowa w Jaworze po raz pierwszy umorzyła postępowanie po działaniach policji pod dowództwem aspiranta Tomasza Fuławka.
Dlatego poszkodowany postarał się o dodatkowe dowody świadczące o możliwej przestępczej działalności Justyny G. Chodzi o oświadczenia poszkodowanych w wyniku kradzieży przez nią projektora komputerowego wartego co najmniej kilka tysięcy złotych oraz przywłaszczenia pieniędzy w kwocie ok. 5 tysięcy w operze w Białymstoku, do którego miało dojść w dniu 4 czerwca 2013 roku, czyli krótko przed rzekomym wypadkiem.
Wtedy to Justyna G. nie nabiła tej kwoty na kasę fiskalną, zaniżając liczbę dzieci na widowni. Fakt ten potwierdziła dyrekror Opery w Białymstoku.. Spektakl teatralny realizowny był z udziałem aktorów biorących udział w rzekomym wypadku na autostradzie.
W aktach sprawy jest też zeznanie narzeczonej poszkodowanego Marcina K. Chodzi o zajście w restauracji McDondalds weW rocławiu przy ulicy Karkonoskiej, 8 września 2013 roku .
Jak zeznaje narzeczona "doszło do próby ataku na moją osobę ze strony Bartka G., brata Justyny G. Rzucił się na mnie, groził pobiciem, używał wulgarnych słów pod moim adresem w obecności mojego 7-letniego syna."
Narzeczona poszkodowanego podaje w zgłoszeniu, że Bartek G. jest najprawdopodobniej związany z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co wcześniej podkreślała jego siostra, Justyna G. Domagała się od prokuratury zabezpieczenia kamer monitoringu McDonalda z tego właśnie dnia, ale bezskutecznie.
W aktach sprawy w Jaworze jest sfałszowany dokument podpisany przez Marcina C, który posłużył się nazwiskiem Marcina K. Chodzi o umowę finansową z jedną ze szkół podstawowych.
Obaj mężczyźni mają tak samo na imię, więc nawet niewprawny okiem łatwo jest stwierdzić, że podpis został spreparowany przez Marcina C. Tymczasem ujawnieniem tego przestęstwa nie jest zainteresowana Prokuratura rejonowa w Jaworze. Nie zleciła nawet analizy grafologicznej.
Jak nieoficjalnie dowiedział się Patriot24.net, to nie pierwszy przypadek zdarzenia rodziny Justyny G. z leasingowanym, luksusowym pojazdem w ciągu pół roku jego użytkowania. Wcześniej rzekomo ktoś skradł im auto marki Reanult. Właśnie z drogimi urządzeniami czyszczącymi w środku.
Świadkowie podają też, że o swoim możliwym wypadku samochodowym wspominała w firmie na kilka dni przed zdarzeniem.
Istotnym faktem sprawy jest to, że ze względu na miejsce zdarzenia, po pierwszym umorzeniu całej sprawy, akta trafiły do Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza. Tutaj prokurator Joanna Żakowska bardzo dokładnie przeanalizowała sprawę.
Badała zgłosznie Justyny G. dotyczące rzekomego ograbienia jej z pieniędzy (chodzi zgłoszenie z 20.06.2013r.). I po dogłębnej analizie krakowska prokurator uznała, że Justyna G. zgłosiła nieprawdę!
Uznała, że nikt nie ukradł Justynie G. pieniędzy. Bardzo dokładne, 7-stronicowe uzasadnienie opisujące przebieg zdarzenia przesłała do prokuratury w Jaworze, by ta dalej prowadziła postępowanie w tej sprawie. I w nim zleciła ściganie pod kątem kradzieży.
Jednak Prokuratura Rejonowa w Jaworze nie dostrzegła znów żadnego przestępstwa. I 10 października 2014 roku w półstronicowym uzasadnieniu umorzyła całość postępowania po raz kolejny.
W rozmowie telefonicznej 15.10.2014 roku Rzecznik Prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz przekazała nam, że "najprościej tłumacząc pieniędze zginęły, ale było kilka osób, więc nie wiadomo kto ukradł. Dlatego postępowanie trzeba było umorzyć".
To ta decyzja wprawiła w zdumienie pokrzywdzonego Marcina K. Zgodnie z prawem 17 października 2014 roku zaskarżył tę decyzję do Sądu Rejonowego w Złotoryi za pośrednictem Prokuratury Rejonowej w Jaworze.
Ale Prokuratura Rejonowa w Jaworze od dwóch miesięcy przetrzymuje tą skargę i uniemożliwa jej rozpatrzenie przez Sąd!
Teraz zdumiony zapowiada zawiadomienie o całości zdrzeń Prokuratury Generalnej, Ministra Sprawiedliwości, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Komendy Głównej Policji oraz Mediów Ogólnopolskich.
Dlaczego prokuratura i policja nie chcą dostrzec całości zdarzeń? Czy ma to związek z rzekomą działalnością brata Justyny G. w ABW? Jako Patrkiot24.net próbowaliśmy o całość zdarzeń zapytać Justynę G. 20 czerwca 2013 roku, czyli wkrótce po wypadku, kiedy jeszcze przebywała na zwolnieniu lekarskim.
Pojechaliśmy do niej do domu w miejscowości Męcinka. Tam zostaliśmy zaatakowani przez ojca kobiety. Kazał nam się wynosić. Jej matka oświadczyła, że Justyny G. nie ma w domu. Nie chciała powiedzieć, gdzie przebywa osoba, która powinna kurować się w domu po rzekomym wypadku.
Ten incydent zgłosiliśmy jeszcze tego samego dnia do Komendy Powiatowej Policji w Jaworze. Równocześnie z pytaniem, czy przypadkiem to policjanci interweniujący na autostradzie pieniędzy nie ukradli? Bo jeśli nie aktorzy, to kto? Funkcjonariusze z Jawora nie podjęli jednak żadnych czynności sprawdzających.
Wszystkie istotne dokumenty znajdziesz tutaj.
Do sprawy wrócimy już we wtorek.
2025-02-06 10:58:32
Jazda pod prąd to jedno z najniebezpieczniejszych zachowań na drodze, to śmiertelne zagrożenie dla innych podróżujących!
2023-08-18 09:27:55
Zatrzymany obywatel Somalii, który według aktywistów był w bardzo złym stanie zdrowia, po zbadaniu go przez ratowników wstał, sam wsiadł do auta, a na placówce podczas wykonywanych czynności oświadczył, że chce jechać na Zachód Europy. Po raz kolejny przekonaliśmy się, jak łatwo manipulować informacją przekazując niesprawdzone i niewiarygodne komunikaty.
2023-07-27 09:43:35
Funkcjonariusze poszukują właściciela psa, który chcąc pozbyć się swojego pupila pozostawił go przywiązanego do drzewa. Wyczerpanemu czworonogowi pomogli policjanci.
2023-07-27 09:43:35
Funkcjonariusze poszukują właściciela psa, który chcąc pozbyć się swojego pupila pozostawił go przywiązanego do drzewa. Wyczerpanemu czworonogowi pomogli policjanci.
2023-07-27 09:43:35
Funkcjonariusze poszukują właściciela psa, który chcąc pozbyć się swojego pupila pozostawił go przywiązanego do drzewa. Wyczerpanemu czworonogowi pomogli policjanci.
2023-06-01 06:02:06
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu postawili zarzut znęcania nad zwierzęciem 45 – letniemu mieszkańcowi Oświęcimia. Mężczyzna do wymycia psa użył sprzętu oraz detergentów znajdujących się na bezdotykowej myjni samochodowej.
2023-06-01 05:24:19
Prudniccy kryminalni zatrzymali 49-latka podejrzanego o publiczne propagowanie symboli „Z” oraz „V” wspierających agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę oraz nawołującego do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Mieszkaniec powiatu prudnickiego usłyszał już zarzuty w tych sprawach. Za takie przestępstwa grozi do 2 lat więzienia. Wobec podejrzanego został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.
2023-04-05 12:44:19
Policjanci wydziału kryminalnego lubińskiej komendy ustalili a następnie zatrzymali pięciu nieletnich w wieku 14-16 lat, którzy uczestniczyli w pobiciu 15-latka z Lubina. Jak ustalili funkcjonariusze, nastolatkowie zaatakowali swojego kolegę w jednym z parków na terenie miasta. Bili, kopali, a nawet grozili użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Wszyscy zostali doprowadzeni do Policyjnej Izby Dziecka w Legnicy, a następnie czterech nastolatków, decyzją sądu, zostało umieszczonych w wyznaczonych młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. Pod koniec marca br., policjanci zostali powiadomieni o pobiciu 15-letniego mieszkańca Lubina. Jak wynikało ze zgłoszenia, kilku uczniów zaatakowało pokrzywdzonego w jednym z parków na terenie miasta. Napastnicy zadawali ciosy rękami, a także kopali 15-latka. Na koniec grozili użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Pokrzywdzony nastolatek doznał obrażeń głowy, które nie zagrażały jego życiu.
2023-04-05 12:44:19
Policjanci wydziału kryminalnego lubińskiej komendy ustalili a następnie zatrzymali pięciu nieletnich w wieku 14-16 lat, którzy uczestniczyli w pobiciu 15-latka z Lubina. Jak ustalili funkcjonariusze, nastolatkowie zaatakowali swojego kolegę w jednym z parków na terenie miasta. Bili, kopali, a nawet grozili użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Wszyscy zostali doprowadzeni do Policyjnej Izby Dziecka w Legnicy, a następnie czterech nastolatków, decyzją sądu, zostało umieszczonych w wyznaczonych młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. Pod koniec marca br., policjanci zostali powiadomieni o pobiciu 15-letniego mieszkańca Lubina. Jak wynikało ze zgłoszenia, kilku uczniów zaatakowało pokrzywdzonego w jednym z parków na terenie miasta. Napastnicy zadawali ciosy rękami, a także kopali 15-latka. Na koniec grozili użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Pokrzywdzony nastolatek doznał obrażeń głowy, które nie zagrażały jego życiu.
2023-03-27 10:56:39
Świętokrzyski policjant nie był obojętny na los porzuconego psa i zaopiekował się nim zaraz po tym, gdy jego właściciel postanowił zostawić go na drodze i odjechać. Do zdarzenia doszło w czwartkowy poranek na terenie jednej z podkieleckich miejscowości. Właściciel czworonoga tego samego dnia usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem.
Blog Rutkowskiego30 sierpnia 2024