Patriot24 rusza z nowym dodatkiem weekendowym! Jesień sprzyja piciu dużej ilości herbat i czytaniu książek, chociaż wierzymy, że robicie to cały rok! Co sobotę będziemy przybliżać mniej lub bardziej znane tytuły! Zapraszamy do wymiany myśli! Dziś zaglądamy za naszą południową granicę do Czech z Mariuszem Szczygłem.

"Umieć się cieszyć. Ze wszystkiego. Nie oczekiwać, że w przyszłości zdarzy się coś, co będzie prawdziwe. Możliwe bowiem, że prawdziwe przychodzi właśnie teraz, a w przyszłości nic piękniejszego już nie nadejdzie - zanotowałem sobie cytat ze ściany z fotografiami, bo najlepiej oddaje on ducha czeskiej literatury."
Gdyby nie życiowy efekt domina, ta książka nigdy nie wpadłaby mi w ręce! Jak już ją odkryłam, zrobiłam wszystko, żeby ja zdobyć. Ale po kolei!
Zapałałam miłością do pewnego pana, a dzięki niemu do pobliskich Czech, które odkrywam, jak tylko czas pozwala. Urzekła mnie nie tyle ich bliskość (pół godziny samochodem) i świadomość, że jestem już za granicą, ale ich klimat, dziwność, kultura, której przyznaję, mało znam, ale bacznie zawsze obserwuję, język, jedzenie ... więc tak sobie bywamy tam w różnych miastach, w planach była nawet nauka języka, ale słomiany zapał został spożytkowany na inne aspekty codzienności.

Jakiś czas temu poczytna polska gazeta opublikowała artykuł o Jary Cimrmanie - czeskim geniuszu o setce talentów, wynalazcy, twórcy, po prostu narodowym bohaterze, którego imię ma wiele czeskich ulic, wiele tabliczek, nawet w ambasadach mówi o jego wyjątkowych czynach i wszystko byłoby normalne, gdyby nie fakt, że ... Czesi go w całości wymyślili i do dziś wielbią! Ma on teatr działający swojego imienia. Ma też swoje ulice w Brnie. Jest nabrzeże Jary Cimrmana w Lipniku, który w ogóle nie leży nad wodą. Mało tego, w miasteczku Tnavald znajduje się pomnik Cimrmana, na którym nie można go zobaczyć. Jest to bowiem „Jara Cimrman we mgle.”
Zaintrygowało nas to bardzo i szukaliśmy innych książkowych źródeł o tejże postaci. I tak trafiliśmy na Mariusza Szczygła- Czechofila. Książka była jednak już niedostępna, dostępna jedynie jako audiobook, a my pragnęliśmy papieru, okładki, zakładki - choć ta okazała się zbędna, gdyż książkę przeczytałam w jeden wieczór.
Chciałam kupić lub pożyczyć, ale nikt z nią nie chciał się rozstać. Aż przypadkowo, za grosze, znaleźliśmy - nieznawca jej wartości przysłał nam ją w szarej kopercie bez bąbelków za drobną opłatą.
Anegdoty o naszych sąsiadach wprawiają mnie w zdumienie, niezrozumienie i jeszcze większą fascynację mieszkańcami pobliskiej granicy! W dodatku załączone zdjęcia Frantiska Dostala dopełniają po brzegi absurdalnej, ale w pewnym względzie logicznej całości.
Jest to cykl inspirowany wstępniakami do wydawanej z gazetą antologii czeskiej (poszliśmy za ciosem i kupiliśmy siedem części z tej serii). Zdumiewają, bawią, robią cudzysłów i myślnik w jednym w głowie. Mariusz Szczygieł stworzył do każdego z tytułów „Literatura czeska” swój autorski komentarz w formie felietonu, gdzie poszczególne książki (i filmy) są jedynie pretekstem do snucia refleksji o szerszym charakterze na temat pogmatwanych, było nie było, polsko-czeskich relacji. Zadaje on pytanie o źródło naszego czechofilstwa i zastanawia się, co nas w Czechach tak pociąga, czym nas oni tak skutecznie uwodzą. Z tego co wiem, ten zabieg działa w dwie strony, bowiem także Czesi wiele rzeczy dowiadują się o samych sobie z książek autora „Zrób sobie raj” - książki Mariusza Szczygła są tam bardzo popularne. O tej wzajemnej fascynacji jest właśnie „Láska nebeská”.
Czesi mają to, czego często brakuje nam, Polakom - dystans do samych siebie i poczucie humoru (również tego czarnego), oraz autoironię, która to cecha bardzo mi imponuje. Mariusz Szczygieł snuje opowieść m.in. o tym, że nie każdy Czech kocha dobrego wojaka Szwejka, choć przecież wszyscy im tę wielka miłość przypisują. W książce przeczytamy również dlaczego Czesi mówią każdemu „dzień dobry”, ba nawet za honor swój uznają, by powiedzieć to jako pierwsi. Dowiemy się też jak wygląda czeska wojna czeskich celebrytów z czeskimi paparazzi i jakie to jest czeskie w swej postaci. Poznamy przepis na kurczaka a'la Vaclav Havel i odrobinę z buciorami wejdziemy w życie tego ważnego, nie tylko w historii samych Czechów, prezydenta. Odkryjemy w końcu, że właśnie Czesi są największymi na świecie molami książkowymi i że statystyczny Czech ma w swej domowej biblioteczce ponad 200 książek a same biblioteki stanowią skarb, który przekazuje się kolejnym pokoleniom. Dowiemy się też, co sprawiło, że część książek Czesi czytaja po słowacku a Słowacy po czesku. A wszystko to przy okazji opowieści o ważnych autorowi książkach czeskich , po które warto w czytelniczych eskapadach sięgnąć.
Polecam, aczkolwiek ostrzegam, że dostanie papierowej wersji graniczy z cudem, a ja poproszę o członkostwo w grupie ludzi, którzy książkę mają, ale się z nią nie rozstaną...
/JK
źródło: www.lubimyczytac.pl
"Láska nebeská" autor Mariusz Szczygieł