[VIDEO] Czy Prezes Sądu Okręgowego w Ostrołęce Tomasz Sagała zakończy dziś koszmar szaleństwa uprowadzenia 22-miesięcznego chłopca z Wielkiej Brytanii do Wyszkowa? Czy uzna prawomocne dokumenty matki z Wielkiej Brytanii za obowiązujące w całej Unii?
Przeprowadzenia testów na narkotyki odmawiała przez blisko 6 godzin policja w Wyszkowie Magdalenie Deptuła, która domagała się tego dla ojca, który przetrzymuje dziecko. Na biurku Prezesa Sądu Okręgowego w Ostrołęce Tomasza Segały od środy leżą dokumenty, które powinny być natychmiast rozpoznane. A decyzja dotycząca tak małego dziecka natychmiast wydana!
Krzyki ojca uciekającego z dzieckiem na rękach po schodach wstrząsnęły w ostatni wtorek ok. godz, 11 Galerią Handlową w Wyszkowie w Województwie Mazowieckim. Ojciec wykrzykiwał, że porywają dziecko i wyrwał matce chłopca z przewijaka z sali zabaw, na ostatnim piętrze tej galerii. Była tam na widzeniu z dzieckiem, które tylko tam umożliwił jej mąż, który dziecko uprowadził.
Przybyłym na miejsce policjantom Magdalena Deptuła przedłożyła brytyjskie dokumenty potwierdzające jej prawo do stanowienia głównej opieki nad chłopcem.
- Mieszkam w Anglii od 16 lat. Synek urodził się w Wielkiej Brytanii, bo tam przecież mieszkaliśmy razem z jeszcze wciąż moim obecnym mężem - mówiła do kamery Telewizja.Patriot24.net Magdalena Deptuła.
- 23 lipca 2018 namówił mnie byśmy pojechali do Polski, bo rzekomo pradziadek umiera. Dodatkowo miała być inna uroczystość rodzinna, więc się zgodziłam pojechać z dzieckiem. Kiedy dojechaliśmy do portu w brytyjskim Dover, mąż zrobił mi awanturę, wyrzucił mnie z auta a dziecko uprowadził do Wyszkowa, do swoich rodziców! - przekazuje matka.
Interweniujący we wtorek policjanci pod Galerią zdecydowali, że przekazują sprawę do natychmiastowego rozpatrzenia do Sądu Rodzinnego. Jeszcze tego samego dnia brytyjskie dokumenty trafiły do tłumacza przysięgłego. A już w środę rano znalazły się w Sądzie Okręgowym w Ostrołęce.
- Mój mąż codziennie pali marihuanę. Policjanci widzieli jak awanturował się na Komendzie Policji. Wrzeszczał i wręcz rozkazywał policjantom we wtorek w południe co mają robić. A policjanci odmówili wykonania mu testów na narkotyki mimo, że się tego domagałam. Bo przecież opiekuje się tak małym dzieckiem! Czy nie zrobili tego dlatego, że na Komendzie interweniował jego tato, miejscowy biznesmen? - pyta Magdalena Deptuła.
Ostatecznie, po interwencji kobiety u Komendanta, po 6 godzinach pobrano patyczkiem wymaz z ust agresywnego ojca dziecka..
- Policjanci powiedzieli mi, że zawieźli go do szpitala na pobranie krwi i analizę pod kontem narkotyków. Ale wyniki mogą być nawet za pół roku! - przekazuje rozżalona matka.
Jaką decyzję w tej sprawie podejmie dziś Sąd Okręgowy w Ostrołęce pod przewodnictwem prezesa Tomasza Segały? Czy również da się zastraszyć krzykom agresywnego ojca? Czy również będzie działać opieszale i udawać, że nie widzi szaleństwa uprowadzenia? Te pytania przesyłamy dziś do Prezesa Sądu Okręgowego w Ostrołęce Tomasza Segały.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?