Aktorzy grający w serialu „Skazana” cenią tę produkcję nie tylko za intrygującą fabułę, ale także za możliwość pracy u boku Agaty Kuleszy. Leszek Lichota uważa ją za aktorkę kompletną, która potrafi wiarygodnie wcielić się w każdą rolę i poradzić sobie z najbardziej wymagającym zadaniem. Jak zauważa, jest niezwykle dokładna i nigdy nie idzie na skróty. Również Joanna Gonschorek przyznaje, że z dużym zaciekawieniem podgląda jej warsztat i korzysta z cennych rad. Nowy sezon hitu Playera, podobnie jak dwie poprzednie serie, trzyma wysoki poziom, obfituje w zaskakujące zwroty akcji i sprawia, że widzowie z dużym zaciekawieniem czekają na kolejne odcinki.
Leszek Lichota i Joanna Gonschorek podkreślają, że są pod ogromnym wrażeniem talentu i umiejętności aktorskich Agaty Kuleszy, która w serialu „Skazana” wciela się w rolę sędzi Alicji Mazur. Jak zauważają, jest ona niezwykle solidną i pracowitą osoba, która wnikliwie czyta scenariusz, z uwagą kreuje swoją rolę i każdy, nawet pozornie nic nieznaczący szczegół ma dla niej duże znaczenie.
– W zasadzie to Agata Kulesza gra za wszystkich. Ona bardzo dobrze, skrupulatnie przygotowuje się do danej roli i ma swój kajecik pełen notatek, którymi chętnie się dzieli, kiedy my gubimy się w meandrach scenariusza. I na przykład mówi: nie, bo wtedy jeszcze tego nie wiesz, dopiero będziesz to wiedział za dwie sceny. Naprawdę wszystko ma skrupulatnie poopisywane. I przede wszystkim Agata ma dostęp do takich narzędzi aktorskich jak mało kto i potrafi na pstryk wywołać w sobie każdą pożądaną emocję – mówi agencji Newseria Lifestyle Leszek Lichota.
– Dla mnie okazja pracy z Agatą Kuleszą i całą masą innych wspaniałych aktorów jest cudownym doświadczeniem, piękną przygodą i nauką. Agata jest gwiazdą, ona ma wokół siebie aurę osoby niezwykłej, jest tytanem pracy, potrafi naprawdę wszystko i we wszystkim pomaga: w reżyserii, w oświetleniu. Widać jej ogromne doświadczenie. Ja w trzech sezonach jako Swieta jestem bardzo blisko niej i nie ukrywam, że jestem nieco onieśmielona jej niezwykłym talentem. Dużo rzeczy się od niej nauczyłam i nie musiałam płacić za te lekcje, po prostu je dostałam – mówi Joanna Gonschorek.
Aktorka jest wdzięczna Agacie Kuleszy za każdą radę i cenną wskazówkę. Ma też świadomość, że te wszystkie wytyczne pomogły jej jeszcze lepiej zbudować rolę Swiety.
– Na przykład przy jednej z pierwszych scen, jakie jeszcze nagrywaliśmy w pierwszym sezonie, Agata szepcząc mi do ucha, powiedziała: pamiętaj, jak są sceny daleko kręcone, to większe ruchy, im bliżej, tym mniejsze. I to jest rzecz, której ja nie wiedziałam, bo ja nie jestem po filmówce, więc pewnych rzeczy się nie nauczyłam w szkole i też nie mam wielkiego doświadczenia przed kamerą. Agata mi to po prostu mówi i uczy mnie w ten sposób, co powinnam, czego nie powinnam. Zdradza mi tajniki tej sztuki, no i w ogóle jest superbabeczką – podkreśla.
Joanna Gonschorek chwali obsadę „Skazanej” i jest usatysfakcjonowana tym, że znalazła się w gronie tak znakomitych aktorów. Praca na planie tej produkcji jest dla niej prawdziwą przyjemnością.
– Na przykład z Leszkiem Lichotą miałam już okazję pracować dawno temu przy filmie Magdy Łazarkiewicz „Maraton tańca”. To jest superczłowiek i wspaniały aktor, który od tamtego czasu totalnie się rozwinął. Wręcz nawet uważam, że ten aktor z wtedy i ten aktor teraz to są dwie różne osoby. Tutaj na planie spotkaliśmy się chyba tylko raz, ale niewątpliwie Leszek jest też takim aktorem, który po prostu wspiera – mówi odtwórczyni Swiety.
Poprzedni sezon „Skazanej” zakończył się mocnym akcentem – w zakładzie karnym wybuchł bowiem bunt, zainicjowany przez Alicję Mazur. Odcinki nowej serii również trzymają widzów w napięciu, bo i tym razem scenarzyści nie zawiedli.
– Ja mam takie wrażenie, że ten serial polega na tym, żeby trzymać widza bardzo mocno w niepewności i w mocnych zdarzeniach. Będzie mnóstwo zwrotów akcji i w ogóle bardzo zaskakujących sytuacji. Będzie też trochę niespodziewanych zgonów – zdradza Joanna Gonschorek.
W trzeciej odsłonie „Skazanej” w życiu wielu bohaterów nie zabraknie przełomowych momentów, które nie pozostaną bez wpływu na ich dalsze decyzje.
– Trzeci sezon jest dla Swiety pełen niespodziewanych zdarzeń, które spowodują w jej życiu zmianę w myśleniu, ale i w działaniu. I tym razem Swieta robi rzeczy, których na pewno nie zrobiłaby w drugim sezonie – mówi aktorka.
– W trzecim sezonie wreszcie wydarza się to, na co czekała Baśka całe dwa sezony, czyli zostaje matką. I choć wydawać by się mogło, że to macierzyństwo będzie już zwieńczeniem jej marzeń, to okazuje się, że nie jest to takie proste i że w ogóle sytuacja dużo bardziej się komplikuje, bo w tym naszym trójkącie pojawia się jeszcze czwarty element, czyli dziecko, które determinuje wszystko. I to powoduje, że jest dużo więcej napięć między nami, dużo więcej sprzecznych interesów. Baśka bardzo mocno dąży do tego, by pozbawić praw rodzicielskich „Kosę”, czyli biologiczną matkę Mikołaja. W związku z tym jest bardzo dużo granicznych emocji – mówi Marta Ścisłowicz.
Jak przyznaje, z perspektywy aktorki jest to niezwykle ciekawa rola. Wokół jej bohaterki dużo się dzieje i na każdą zmianę trzeba odpowiednio reagować.
– Jest wiele sytuacji, które wydają się nieprawdopodobne, a jednak one się wydarzają i są bardzo naturalne, bardzo prawdziwe. Poza tym lubię też to, że tutaj są bardzo duże przeskoki pomiędzy sytuacjami, to znaczy, że my często pokazujemy same gęste, znaczące, bardzo mocne wydarzenia, ale nie pokazujemy drobnych sytuacji pomiędzy nimi. I to jest ciekawe, że aktor wchodzi w sam środek jakiegoś zdarzenia, a już sam musi sobie dopowiedzieć, co było wcześniej i co będzie później – wyjaśnia.
Na planie zdjęciowym nie ma jednak pochopnych działań. Wraz z reżyserem aktorzy dokładnie omawiają każdą scenę tak, by uniknąć nieporozumień, zbyt wielu dubli i niepotrzebnych przestojów.
– Dużo gadamy przed, robimy porządną próbę i potem staramy się zrobić mało tych ujęć, żeby się też nie spalić. Bo rzeczywiście jest bardzo dużo gęstych emocjonalnie scen, w związku z czym lepiej zrobić parę dobrych prób przed, wszystko sobie dobrze ustalić, a nie robić 20 dubli. Oczywiście reżyser Bartek Konopka pozwala nam na jakąś dozę improwizacji, co bardzo często przynosi nieoczywiste smaczki i zdarzenia w tych scenach – mówi Marta Ścisłowicz.
Aktorka przekonuje, że lubi nie tylko grać w „Skazanej”, ale również oglądać tę produkcję z perspektywy widza.
– Ja oczywiście czytam wcześniej scenariusz, więc wiem, co się będzie działo w serialu, natomiast zawsze jestem bardzo ciekawa, jak to się właśnie przeniesie na ekran i ja na maksa lubię to oglądać, bo po prostu jest w tym jakieś zaskakujące mnie ciągle życie. To znaczy, że czasem coś na papierze wydaje się niewiarygodne albo wymyślone, a nagle okazuje się, że jak to oglądam, to myślę, że wszystko to mega pracuje, działa, jest wiarygodne, świetne, wkręcające, zaskakujące i trzymające w napięciu – dodaje.
Kolejne odcinki trzeciego sezonu „Skazanej” pojawiają się w serwisie Player w każdy piątek.
Trenerka uważa, że trudności z samoakceptacją wynikają z porównywania się do fikcyjnych wzorców urody prezentowanych w mediach społecznościowych, z niskiej samooceny, presji społecznej bądź też traumy z przeszłości.
Kto z nas nie ma w domu suszarki do włosów, prostownicy czy lokówki? To codzienne sprzęty, które bierzemy do ręki, nie zastanawiając się, czy na pewno są bezpieczne. I właśnie po to Inspekcja Handlowa – działająca na zlecenie UOKiK – regularnie sprawdza takie urządzenia. Najnowszy raport pokazuje ciekawy obraz: wszystkie przebadane modele okazały się bezpieczne, choć kilka miało… papierowe potknięcia.
Polacy coraz częściej z wyprzedzeniem kupują prezenty świąteczne. Kierują się przy tym ich funkcjonalnością, ale przede wszystkim ceną. Wielu z nich z tego właśnie powodu wybiera do zakupów okres Black Friday i towarzyszących mu przecen. Na liście najchętniej kupowanych prezentów wysoką pozycję zajmują książki, wśród zabawek dominują za to klocki.
Już dziś o godzinie 21.00 stylistka powraca na antenę Polsat Café z formatem „10 lat młodsza w 10 dni z Sablewską”. Jak zapowiada, w premierowych odcinkach kolejnego sezonu programu nie zabraknie spektakularnych, ale i wzruszających metamorfoz. W tej edycji do grona uczestniczek dołączył pierwszy w historii tego projektu mężczyzna. Maja Sablewska zaznacza, że ona i jej zespół z dużą radością podejmują kolejne wyzwania, pomagając Polkom odkryć swoje piękno i swoją wartość, a także nabrać pewności siebie oraz siły do realizacji marzeń.
Choć w obecnych czasach prowadzenie dobrze prosperującej restauracji to duże wyzwanie i sztuka wyboru, to Mateusz Gessler się nie poddaje. Jak zauważa, Polacy, a w szczególności mieszkańcy Warszawy, nie chcą porzucać swoich nawyków i nadal chętnie odwiedzają swoje ulubione restauracje, by zjeść dobry obiad czy kolację. Zamówienia nie są już może takie duże jak kiedyś, ale on sam cieszy się i z tego, bo jak podkreśla, lepiej mniej niż wcale.
Aktorka podkreśla, że jest szczęśliwie zakochana i wraz ze swoim chłopakiem tworzą niezwykle udaną parę. Przekonuje też, że nigdy nawet się nie pokłócili, bo szanują siebie nawzajem, potrafią panować nad emocjami i starają się nie mówić sobie w złości przykrych słów. Monika Miller przyznaje, że kolejnym etapem związku na pewno będzie ślub. Na razie jednak nie wie, jak będzie wyglądać ceremonia.
Rodzeństwo Kirschnerów absolutnie nie żałuje, że wzięło udział w nowej edycji formatu „Azja Express”. Dla nich była to wyprawa, z której będą czerpać jeszcze przez długi czas. Wcześniej Jessica Mercedes była już zapraszana do tego programu, ale odmawiała, wierząc, że kiedyś będzie on realizowany w miejscach, które ją fascynują. I tak się stało w tym przypadku. Filipiny i Tajwan wręcz ją oczarowały.
Zdaniem stylisty branża modowa powinna zwracać większą uwagę na otaczające nas środowisko i podejmować takie działania, które zamiast prowadzić do jego degradacji, będą je chroniły. Niestety sieci sklepów z ubraniami proponują konsumentom wciąż nowe kolekcje, modne zaledwie przez kilka tygodni. Bombardują więc rynek tanimi ubraniami niskiej jakości, których produkcja pochłania ogromne ilości prądu, wody i zwiększa ślad węglowy, działając tym samym na szkodę klimatu.
Stylistka zaznacza, że w swoim programie nie działa pochopnie i na oślep, a wszystkie metamorfozy poprzedzone są szczerą rozmową z bohaterkami. Z obserwacji Mai Sablewskiej wynika, że kobiety są coraz bardziej odważne w kwestii wyglądu i ubioru, nie boją się eksperymentować, chętnie szukają inspiracji i już nie przejmują się tak bardzo krytyką innych osób. W kolejnej formatu „10 lat młodsza w 10 dni z Sablewską” jego gospodyni musi więc dostosować się do zmieniających się warunków i sprostać wymaganiom uczestniczek.
Miss Polonia 2024 jest studentką psychologii na Uniwersytecie Warszawskim i właśnie z tym zawodem wiąże swoją przyszłość. Kiedyś planuje otworzyć prywatny gabinet i udzielać potrzebnego wsparcia chociażby młodym piłkarzom. Po zdobyciu korony Maja Klajda musi znajdować czas zarówno na naukę i przygotowanie do sesji egzaminacyjnej, jak i na wypełnianie obowiązków związanych z tytułem, kampanie reklamowe czy udział w kolejnych zgrupowaniach. Na razie nie planuje urlopu dziekańskiego.