[VIDEO] Po chciwych łapach dostał wczoraj porywacz 2 dzieci, który chciał odebrać matce w 8 miesiącu ciąży zasiłek 500+. Czy tak nieskutecznie doradza mu adwokat Małgorzata Kusy, która wzięła pieniądze za wspieranie go w łamaniu prawomocnego wyroku?
Nawet Mec. Ludwik Kusy, ojciec Mec. Małgorzaty Kusy, znany adwokat a kiedyś prokurator z Przemyśla uważa, że powinna ona nakazać Jackowi B. jako swojemu klientowi, natychmiastowy zwrot 2 dzieci! Powinny one, w myśl wyroku Sądu Okręgowego w Przemyślu, wrócić do Dominiki Baran jako matki. Ale tak się 18 dzień od zaplanowanego i zealizowanego porwania nie dzieje!
O tej skandalicznej sprawie piszemy od kilku dni. Wszystkie artykuły znajdziesz na:
Przypomnijmy że dwójkę dzieci wbrew prawomocnemu wyrokowi Sądu Okręgowego w Przemyślu porwał 18 dni temu Jacek B. Dzieci przetrzymuje w oddalonym od wsi gospodarstwie w miesocwości Ostrów gmina Radymno. Odizolował je od szkoły, rówieśników a przede wszystkim od matki. Jest ona w 8 miesiącu ciąży i poddana jest silnym emocjom związanymi z utratą dzieci.
Koszmar mógł się zakończyć w środę 26 września 2018 roku. Bo ojciec podczas rozmowy z Patriot24 wyraził zainteresowanie porozumieniem się z matką dzieci. Tego porozumienia też chcieli jego rodzice czyli dziadkowie dzieci w wieku 7 i 9 lat.
Ale nastąpił zły przełom. Jacek B. zadzwonił do nas w środę rano i wyraźnie sztucznym głosem powiedział, że nie usiądzie do stołu rozmów. Uświadomiliśmy mu wtedy, że wkroczył na drogę przestępstwa porywając wbrew prawomocnemu wyrokowi dwójkę dzieci.
Tłumaczyliśmy mu, że jesteśmy w posiadaniu SMSa którego wysłał do swojej byłej żony Dominiki Baran. Zapowiedział w nim odebranie jej dzieci. A to oznacza że działa w sposób nie spontaniczny, ale cyniczny, zimny, świadomy i zaplanowany. I za to właśnie zostanie ukarany przez wymiar sprawiedliwości.
Jacek B. zaczął się dopytywać o szczegóły. Przekazaliśmy mu wówczas, że ma bardzo złego adwokata skoro namawia go do trwania w tym przestępstwie. Mając świadomośc wydania i obowiązywania prawomocnego wyroku.
Przekazaliśmy mu, że w przypadku porwania dzieci często adwokaci bez sumienia są zainteresowani przyciąganiem takich konflitów na miesiące a nawet lata. Czesto oszukują swoich klientów, że wygrają choć widzą że sytuacja jest absolutnie przegrana. Bo przeciąganie procesu to dla nich zysk finansowy A to, że kiedyś sprawa zostanie całkowita przegrana to dla nich żaden problem, bo i tak swoje honorarium przez te lata zainkasują.
Nie wiedzieliśmy wówczas nawet kto go reprezentuje, bo mówiliśmy doświadczeniu z wieloletnich obserwacji takich spraw.
Ale dowiedzieliśmy się tego 5 minut później bo zadzwoniła do nas adwokat Małgorzata Kusy z Przemyśla. Wyraźnie zdenerwowana zakazała nam wszelkich kontaktów z Jackiem B. będącym jej klientem.
Zaczęła nas oszukiwać, że rzekomo nie wiadomo z jakiego telefonu został wysłany ten SMS zapowiadający zamiar dokonania przestępstwa porwania. Tyle że 5 minut wcześniej sam Jacek B. przyznał się nam, że to on go wysłał. I że to on ten swój zamiar przekazał Dominice Baran.
Mec. Małgotrzata Kusy powiedziała też, że nie mamy żadnych dowodów na to, że przyjęła jakiekolwiek pieniądze od Jacka B.
Postawiliśmy więc dwie hipotezy:
1. Pani mecenas Małgorzata Kusy wspiera aktywnie konflikty rodzicielskie za darmo i wtedy będziemy zachęcać rodziców z całej Polski, by zgłaszali się do niej po darmową pomoc. To istotne jest z punktu widzenia finansów takiego rodzica bo przez kilka lat procesów mogą zaoszczędzić od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
2. Pani mecenas Małgorzata Kusy wprowadza nas okłamuje. Pieniądze od Jacka B zainkasowała a teraz ten fakt chcę ukryć
Dlatego udaliśmy się do Przemyśla, pod siedzibę jej kancelarii. Tu nagrywając materiał reportażowy poznaliśmy jej ojca Ludwika Kusy. Przekazał nam, że on że jest również adwokatem i prowadzi kancelarię wraz z córką Małgorzatą, a wcześniej był w Przemyślu prokuratorem.
Czytając prawomocny wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Przemyślu uznał, że że racja jest po stronie Dominiki Baran. Zadzwonił do córki dopytując się czy jest jakieś inne, nowsze postanowenie.
- Nie masz prawa a wspierasz ojca? Przecież tak nie można - mówił do telefony Ludwik Kusy.
- Oczywiście że córka zainkasowała za to pieniądze - oświadczył z kolei do nas Mecenas Ludwik Kusy
Małgorzata Kusy zainkasowała więc pieniądze. Ale czy to, co doradza swojemu klientowi jest skuteczne dla niego finansowo skuteczne? Okazało się, że absolutnie nie!
Jej klient Jacek B. stracił wczoraj pieniądze, na które liczył. Chodzi o zasiłek 500+, o której po porwaniu wystąpił do Urzędu Hminy w Radymnie. Jednocześnie złożył wniosek do Urzędu Gminy w miejscowości Kańczuga, by pozbawić Dominikę Baran tego zasiłku na dzieci.
- Urzędniczki poinformowały mnie wczoraj, że absolutnie nie zabiorą mi tego zasiłku. Uznały, że prawomocny wyrok mówiący o tym że dzieci są przy mnie, jest obowiązujący mimo porwania. I że nadal będę 500 otrz+ymywać- przekazała wczoraj przed kamerą Dominika Baran po wyjściu z Urzędu Miasta i Gminy Kańczuga
- On chce też przez to porwanie przestać płacić mi zasądzone prawomocnie alimenty na dziei - alarmuje matka
- Żałośnie naiwne jest to, co robi Jacek B. słuchając się nieskutecznej i okłamujacej opinię publiczną mecenas Małgorzaty Kusy. Skończy się tak, że za swoje własne pieniądze przegra w sądzie również prawa rodzicielskie. Bo w sytuacji tego co wyprawia pozbawienie go tych praw i jest wysoce prawdopodobne. Może się o tym przekonać pytając każdego niezależnego prawnika - tłumaczy Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net oraz Telewizja.Patriot24.net
- Jego głupota polega na tym, że woli płacić za rzekomy prestiż nieskutecznej pani mecenas. Zamiast jak odpowidedzialny facet i ojciec usiąść do stołu mediacji, co proponuje pani Dominika. Stawia szalę hazardu własne dzieci, bo ja sąd odbierze mu prawa rodzicielskie, to będzie to koszmar również dla dzieci - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net oraz Telewizja.Patriot24.net
Po upublicznieniu przez nas informacji, że zrozpaczona matka w 8 miesiący ciązy poprosiła o pomoc w przywróceniu prawa i praworządności na terenie województwa podkarpackiego Krzysztofa Rutkowskiego, sprawą bardzo mocno zainteresowała się prokuratura i policja.
Dominika Baran została szczegółowo przesłuchana na polecenie prokuratury. Funkcjonariusze wykonują teraz błyskawiczne działania mające na celu zweryfikowanie stanu faktycznego z punktu widzenia możłiwych przestępstw kryminalnych, jakie może popełniać Jacek B. wraz ze swoją rodziną.
O sprawie kłamliwych zeznań dotyczących sądowego dowodu w postaci SMSa informujemy Prezesa Sądu Oręgowego w Przemyślu. Rozpoczynamy też rozmowy z Telewizją Polską, by również i ich dziennikarze nagłośniły ten koszmar. W pierwszej kolejności powiadamiamy o sprawie Elżbietę Jaworowicz, która wielu od lat wrażliwa jest na krzywdę kobiet, w tym przypadku będącj silnym stresie i w 8 miesiącu ciąży.
Macenas Małgorzata Kusy. pomimo 2-krotnych naszych wniosków o odniesienie się do sprawy, dotąd tego nie zrobiła.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?