[VIDEO]- Czy sumienie sędzi Agnieszki Blanck pozwoli na dalsze niszczenie psychiczne mojego dziecka? Badania wykazały, że 14-letni Jakub nie potrafi samodzielnie funkcjonować, bo wszędzie chodzi za nim autorytarny ojciec Przemysław W. - alarmuje matka
- Badania psychologiczne wykazały, że ojciec chodzi krok w krok za synem. Kuba nie może spotykać się z kolegami, nie umie jeździć komunikacją miejską, bo jest na każdym kroku pilnowany przez uznającego siebie za ideał Przemysława W. To już jego trzecie dziecko, które krzywdzi – przekazuje Magdalena Postoł.
Wyniki badań psychologicznych ma już od kilku dni sędzia Agnieszka Blanck. W piątek o godz. 9.00 poprowadzi ona posiedzenie sądu, na którym zdecyduje czy 14-letni Jakub Wojciuszkiewicz będzie wciąż pod opieką ojca Przemysława W.? Czy wróci do matki Magdaleny Postoł, do Wielkiej Brytanii, gdzie go wychowywała.
- Psychologowie piszą, że mój syn na trudne pytania reaguje płaczem. Taki duży chłopak nie potrafi zachować się jak młody mężczyzna w sytuacji stresującej tylko płacze jak dziecko – alarmuje matka.
- Psychologowie uznali, że w swoich wypowiedziach jest sztywny i zestresowany. Powtarza wyuczone formułki, że chce być z ojcem. A ojciec jest opisany jako człowiek absolutnie przeświadczony o swojej racji i niedostrzegający żadnych wad u siebie – przekazuje Magdalena Postoł.
Matka przekazuje, że obecne zachowanie syna, czyli po 2 latach od uprowadzenia go z Wielkiej Brytanii do Polski stoi w sprzeczności z tym jak on funkcjonował tam wcześniej. Pokazuje zdjęcia ze wspólnych wycieczek po Anglii, opowiada o wspólnych pracach w kuchni przy przygotowywaniu dań, swobodnych kontaktach z kolegami, grze w piłce itd..
Przypomnijmy, że całość koszmaru zaczęła się 2 lata temu. Wtedy Przemysław W. okłamał, że zabiera swoje dziecko mieszkające w Wielkiej Brytanii na wakacje do Polski.
Ale zamiast plaży, morza i atrakcji zawiózł dziecko do lekarzy psychiatrów wymyślając rzekome problemy psychiczne syna. Zamiast zapewniania wypoczynku, zaczął gromadzić być może zmanipulowaną dokumentację psychiatryczną dziecka!
Tymczasem podczas badania sztywny ze stresu Jakub przekazywał formułki o angielskiej nudzie i osamotnieniu. A na szczegółowe pytania o życiu w Polsce reagował płaczem.
W piątek sędzia Agnieszka Blanck będzie miała instrumenty prawne by zakończyć koszmar tego dziecka. Ma pełną świadomość bezprawnych działań Przemysława W., którego w uprowadzeniu wspiera gorzowska adwokat Anna Grzesiowska. Wszystkie artykuły na ten temat znajdziesz pod linkiem:
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie jej współudziału w bezprawnym przetrzymywaniu i ukrywaniu chłopca. Bo ma ona świadomość prawomocnych wyroków nakazujących wydanie Kuby matce. A mimo to wspiera go w ich łamaniu.
- Sędzia Agnieszka Blanck zaprezentuje w piątek pełen zakres swoich profesjonalnych umiejętności. Bo jeśli najważniejszy dla niej jest zbliżający się koniec miesiąca i wypłata pensji z budżetu państwa to zlekceważy koszmar dziecka i będzie udawać, że się nic nie dzieje - komentuje Robert Rewiński, Redaktor Nalczelny Patriot24.net.
- A jeśli praca sędzi, którą przecież sama sobie wybrała, jest dla niej pasją i powołaniem, to ma możliwości zdecydowania o aresztowaniach, skierowaniu na zamknięte badanie psychiatryczne winnych tej sytuacji oraz o uwolnieniu dziecka od tego koszmaru. Jest ona wyjątkowo świadoma swoich praw i kompetencji, ba na stronie gorzowskiego sądu jest prezentowana jako "Sędzia wizytujący zakłady dla nieletnich i zakłady leczenia osób z zaburzeniami psychicznymi" – dodaje Robert Rewiński
Sprawę nagłośniła Telewizja Polska w reportażu, który dostępny jest pod linkiem:
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?