[VIDEO] Rzecznicy prasowi reagują na łamanie praworządności w sądach w dawnej stolicy Republiki Federalnej Niemiec BONN! - Press officers respond to violations of the rule of law in the courts in the former capital of the Federal Republic of Germany, BONN
Rzecznicy prasowi zarówno Sądu Rejonowego jak i Okręgowego w Bonn bardzo poważnie potraktowali zarzuty dotyczące łamania procedur w tych sądach przedstawione przez naszą redakcję. Poprosili o szczegółowe pytania dotyczące dramatu oszukanego niemieckiego przedsiębiorcy pochodzenia tureckiego o nazwisku Ismail Durmus
The press officers of both the District Court and the Regional Court in Bonn took very seriously the allegations of violations of procedures in these courts presented by our editorial office. They asked for detailed questions about the drama of a defrauded German entrepreneur of Turkish origin named Ismail Durmus
pressestelle@lg-bonn.nrw.de
Im Zusammenhang mit der möglichen skandalösen Situation der Angelegenheit unter Aktenzeichen 20/0047/I-Gü und 17 O 117/20 schicken wir heute die Fragen an den Gerichtspräsidenten in der deutschen Stadt Bonn.
Als wir vor einer Woche da waren, erhielten wir eine Absicherung, dass der Pressesprecher uns auf diese Fragen antwortet. Hier die Fragen:
An: Gerichtspräsidenten in Eschweiler
Sehr geehrter Herr Präsident
In Bezug auf unsere Publikation, die auf folgenden Seiten
1. Wann wird die Assistentin des Notars, MANUELA GRÜNTER, verhört, die wichtige Informationen über die mögliche Manipulierung seitens des Mannes namens RAHIM LAFTANI ZADEH besitzt?
2. Hat Richterin VERENA SCHIPKE, die die Sache bearbeitet, einen Zeitplan der nächsten Verhandlungen vorbereitet, um weitere Zeugen zu verhören zwecks möglichst schnellem Abschluss der Sache, die ja schon seit drei Jahren läuft?
3. Untersucht das Gericht auch die Umstände der gezielten blockierenden Handlung bei diesem Prozess, die es ermöglicht, die Versteigerung der Immobilien, die Herrn Ismail Durmus gehören, durchzuführen und die Rechtsstaatlichkeit des deutschen Gerichts zu umgehen?
4. Weiss der Gerichtspräsident in Bonn, dass die Richterin in einem so komplizierten Prozess keinen Zeitplan für die nächsten Verhandlungen bestimmt hat?
5. Hat der Gerichtspräsident sogenannte Aufseher, die die Korrektheit der Arbeit von Richtern in der ehemaligen Hauptstadt der BRD kontrollieren?
6. Wird der Gerichtspräsident das Justizministerium über die Probleme in seinem Gericht informieren, falls Unrichtigkeiten festgestellt werden?
7. Ist es eine öffentliche Verhandlung und dürfen wir als Fernsehen mit Kameras am nächsten Tag des Prozesses dasein?
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.