[VIDEO] Szokująca kompromitacja częstochowskiego prokuratora Jana Długosza ws. Anny Markowskiej! Czy Prokurator Generalny obejmie nadzór i powstrzyma współpracę prokuratora z przestępcą i jego kumplami?
Prokurator Jan Długosz przez 8 mięsiecy nie pojawił się na żadnej rozprawie w Sądzie Rejonowym w Częstochowie. A kiedy rzekomo „mocne dowody” okazały się lipne, rozpaczliwie obarcza Sąd pracą śledczą, której sam nie wykonał! Czy dlatego, że zlecenie wytargania kobiety w nocy z domu i 2-krotne jej rozebranie na policji nie przyniosło dowodowo rezultatu?
O sprawie szokującego potraktowania kobiety w połowie 2020 r. piszemy od wielu miesięcy. Wszystkie artykuły znajdziesz pod linkiem:
Przypomnijmy też, że w wywiadzie telewizyjnym dla lokalnej stacji ORION, rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej oświadczył, że „prokurator ma mocne dowody w tej sprawie”. Chodzi o rzekome złamanie zakazu prowadzenia samochodu.
Tyle, że przed Sądem Rejonowym w Częstochowie w sprawie o sygnaturze XVI K 25/21 przez blisko rok nie został okazany sędziemu żaden dowód!
Sędzia Marek Garlik zakończył ten proces. Ale go wznowił, bo przebudziła się prokuratura uświadomiwszy sobie, że nie dostarczyła sądowi żadnego dowodu! Choć kobieta została wytargana w nocy z domu, zakuta w kajdany, rozebrana na komisariacie policji w Częstochowie i drugi raz na izbie zatrzymań w Zawierciu. A przewieziona ponownie do Częstochowy nie stanęła przed oblicze prokuratora Jana Długosza, który te brutalne działania zlecił. Bo poszedł on na urlop!
Prokurator po raz pierwszy pojawił się na sali sądowej przedwczoraj tj. we wtorek 16 listopada 2021. Czyli osiem miesięcy po rozpoczęciu tego procesu. Całość aktu oskarżenia opiera się na zawiadomieniu ze strony byłego partnera Anny Markowskiej, który prawomocnie został skazany za jej pobicie!
Na dołączonym filmie widzimy, że prokurator Jan Długosz jest nieprzygotowany dowodowo do oskarżenia w jakikolwiek sposób Anny Markowskiej. Widać, że nie wykonał pracy śledczej i próbuje rzucić swoje obowiązki na sędziego! By to sąd wykonał czynności, które on zaniedbał!
Chodzi o ustalenie adresu w rzekomych świadków, które przecież powinny znaleźć się w aktach postępowania przygotowawczego przed zatrzymaniem i 2-krotnym rozebraniem Anny Markowskiej!
Dodatkowym skandalem jest fakt, że prokurator Jan Długosz wskazał we wtorek na kluczowych świadków kumpli byłego partnera Anny Markowskiej!
Czy to oznacza, że prokurator będzie posiłkował się potencjalnie światem przestępczym, by fałszywie udowodnić niezaistniałe wymysły byłego partnera i jego rodziny? Oraz biznesowych współpracowników?
Mając na względzie ostatnie ujawnione niesłuszne oskarżenia i skazania m.in. Tomasza Komendy oraz rzekomej morderczyni z warszawskiego butiku Ultimo, zwracamy się dziś z pytaniem do Prokuratora Generalnego czy obejmie nadzorem działania częstochowskiej prokuratury ws. Anny Markowskiej? A w szczególności pracę prokuratora jana Długosza która znajduje się w aktach prokuratorskich pod sygnaturą 2 Ds 377/20?
By w ostatniej fazie postępowania sądowego nie doszło do siłowego preparowania dowodów, które przysłonią niedopełnienie obowiązków bądź przekroczenie uprawnień prokuratora Jana Długosza?
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.